Ups.
Co się stało ? zapytał Sam. Widocznie był na patrolu.
Nie , nie , nie wyjdź z tego wilka proszę.
No widać , że są jakieś postępy. Jered wisisz mi 3 dychy, szczęśliwy pomyślał Jacob.
No wiecie co. Naprawdę upadliście tak nisko.
Tak , od powiedzieli mi.
Właśnie miałem cię wołać , pomyślał Sam.
Dlaczego ?
Zaprowadzisz nas tam gdzie tego wilka widziałaś.
Muszę nie chce mi się a poza tym byłam całą nic na patrolu.
Dobra to Jacob idziemy na nocną zmianę.
A nie może lepiej byś my szli jutro ? bo nocą wątpię by coś było dokładnie widać , pomyślał Jacob. Nie chciał chciał być na jeszcze jednym patrolu.
Masz racje. Dobra to zmykaj a my chłopaki idziemy. Chciałam iści kiedy to Seth zatrzymał mnie i nie wiem czemu to przy nius mi ubrania.
Jakie to słodkie aż mnie mdli , pomyślał Jacob.
Stój pysk Jacob wcale tak nie myślę.
A;e w głębi tak Ha Ha. Wściekła wzięłam do pyska ubrania i poszłam się utraci. Gdy wróciłam powiedziałam :
- Wielkie przepraszam.
- Nic nie szkodzi zdarza się na początku.
- No tak racja. Od razu kamień spadł mi z serca. Nagle za za czeło padać.
- Właśnie chciałam byś się wsłuchała w przyrodę bo zwierzęta się pochowały ponieważ idzie burza. Po patrz. Spojrzałam na morze i zobaczyłam nadchodzącą burzę.
- To może już chodzimy ?
- Dobry pomysł i tak jestem głodny.
- A ty tylko o jedzeniu myślisz.
- Wątpię bo raczej o ciebie. Nie powiem , że to było słodkie , ale piękne. Kolacja minęła spokojnie. Kiedy to Paulo odezwał się i powiedziała kto idzie jutro poskakać z klifu. Ja automatycznie odpadłam bo Idę jutro rano na patrol , ale jeszcze nie jeden raz się poskaka .
CIĄG DALSZY JUTRO !
zapraszam Goldkonik
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz